Tajniki kreatywności
W dzisiejszym wpisie chciałbym pokazać Wam jak różne efekty można uzyskać przy wykorzystaniu kilku narzędzi fotograficznych wykorzystanych do zdjęć tego samego obiektu. Wybór sprzętu jest mocno subiektywny i podyktowany moimi obecnymi preferencjami. A zatem czym są owe tajniki kreatywności? Mogą nimi być techniki naświetlania lub użycie przeróżnych dodatkowych elementów zakładanych na obiektyw lub trzymanych przed nim. Może to być także użycie konkretnych (znanych z charakterystycznego rysunku) lub specjalnie zmodyfikowanych obiektywów.
czytaj więcej...
Tajniki fotografii poruszonej
Dziś postanowiłem wrócić do czegoś co w pewnym okresie mojej fotograficznego drogi bardzo mnie fascynowało. Coś, co sprawiło, że lepiej rozumiem w jaki sposób powstaje fotografia. A jest ona funkcją czasu – fotony pobudzają materiał światłoczuły przez określony czas, czas ekspozycji. Ale co się stanie, jeśli w trakcie naświetlania poruszymy aparatem lub wykonamy jakieś inne działanie zmieniające kadr? Spodobał mi się pomysł...
czytaj więcej...
Zawilce 2026 - uzupełnienie
Ten wpis jest najlepszym dowodem na hipnotyzująco-uzależniającą moc wiosny w lesie. Myślałem, że już nie pojadę fotografować zawilców, a tu proszę, przyszła potrzeba silniejsza niż wszystko inne i pojechałem do lasu. I to do dwóch różnych lasów. Dzięki temu trafiłem na rzadko spotykane w okolicach Łodzi zawilce żółte oraz wyjątkowe zawilce białe zabarwione na fioletowo. Oto krótkie podsumowanie dwóch wypadów do lasu.
czytaj więcej...
Zawilcowy zawrót głowy
Witajcie! W ramach kontynuacji wiosennej rutyny fotograficznej przyszedł czas na zawilce. Nawet jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zaobserwować oznak wiosny w swoim otoczeniu, to łanów zawilców w lasach nie da się nie zauważyć. A to oznacza, że mamy mniej więcej połowę kwietnia i jest coraz cieplej. Zawilce zdominowały dno lasu przekształcając brązową okrywę zeszłorocznych liści w świeży, zielony kobierzec. Wygląda to pięknie, jak co roku zresztą...
czytaj więcej...
Wiosna na drzewach
Pierwsze drzewa w mieście ostatnio zabieliły się kwiatami, a do tego jak pachną! Przechodząc któregoś dnia postanowiłem wrócić i spróbować je pokazać w ciekawy sposób. W sumie robiłem to już, ale zawsze jest to pragnienie spróbowania po raz kolejny. A nuż uda się zrobić lepsze zdjęcia niż poprzednim razem? Zawsze warto próbować...
czytaj więcej...
Wiosna wśród ropuch
Mimo, że lekko wyhamowała z powodu ochłodzenia, wiosna ma się dobrze. Kolejne elementy natury budzą się z zimowego snu. Po przylaszczkach i żabach przyszedł wreszcie czas na ropuchy szare. W poprzednich latach fotografowałem je nad jednym ze znanych mi stawów małej retencji w podłódzkim lesie. Wycieczka tam była więc zupełnie naturalnym wyborem...
czytaj więcej...
Żabie wiosenne igraszki
Tematem dzisiejszego wpisu będą żabie wiosenne igraszki. A żaby to niewątpliwie ciekawe stworzenia, które szalenie lubią zaskakiwać fotografów. Po pierwsze nigdy do końca nie wiadomo, kiedy rozpoczną swoje gody. Obserwacja zmian w pogodzie pozwala określić pewne ramy czasowe, ale nigdy nie są one na tyle precyzyjne, żeby móc jednoznacznie powiedzieć kiedy trzeba jechać w teren.
czytaj więcej...
Przylaszczki znakiem wiosny
Wiele osób co roku czeka na moje zdjęcia przylaszczek. Można wręcz powiedzieć, że stał się to pewnego rodzaju rytuał i mój znak firmowy. Przylaszczki to w moich okolicach pierwszy kwiat, który pojawia się na dnie lasu wiosną. W ostatnich latach nie trafiałem na dobry moment i albo pogoda była nienajlepsza, albo kwiaty były już odrobinkę “zmęczone życiem”. Tym razem jednak trafiłem idealnie i przylaszczki przywitały mnie w pełni kwitnienia.
czytaj więcej...
Galeria fotografii
Zapraszam do oglądania zdjęc mojego autorstwa posegregowanych pod względem tematu.
Przejdź do galerii
Moje obserwacje
Zapraszam do oglądania zdjęć i czytania relacji z moich wypraw w teren - zarówno tych dalekich jak i bardzo bliskich, bo przyroda jest wszędzie.
Poradnik sprzętowy
Dzielę się doświadczeniami z używania różnego rodzaju sprzętu fotograficznego - może znajdziesz tu coś ciekawego?
Podstawy fotografii
Tutaj dzielę się informacjami, które pomogą Ci zacząć fotografować, ale także zrozumieć niektóre bardziej złożone zagadnienia
Galeria
Zapraszam również do oglądania moich prac zgromadzonych w formie galerii tematycznych.
Najnowsze posty
27 kwietnia 2026W dzisiejszym wpisie chciałbym pokazać Wam jak różne efekty można uzyskać przy wykorzystaniu kilku narzędzi fotograficznych wykorzystanych do zdjęć tego samego obiektu. Wybór sprzętu jest mocno subiektywny i podyktowany moimi obecnymi preferencjami. A zatem czym są owe tajniki kreatywności? Mogą nimi być techniki naświetlania lub użycie przeróżnych dodatkowych elementów zakładanych na obiektyw lub trzymanych przed nim. Może to być także użycie konkretnych (znanych z charakterystycznego rysunku) lub specjalnie zmodyfikowanych obiektywów. Tak czy siak chodzi o to, że nie tylko sam główny obiekt zdjęcia jest istotny, ale także jego otoczenie, czy to w jaki sposób odwzorowane są nieostrości. Kwiaty są idealnym motywem do tego typu eksperymentów, bo nie uciekają sprzed aparatu. Dzięki temu mamy dość czasu na próby z różnymi technikami i gadżetami. Przejdźmy zatem do konkretów.
Zdjęcia wzorcowe
Moim podstawowym zestawem obecny do tego typu zdjęć jest korpus (tu nie ma absolutnie żadnego znaczenia jaki, każdy sprawdzi się równie dobrze) z obiektywem Sony FE 70-200/4 Macro. Jest to moje ulubione w tej chwili szkło ze względu na swoją uniwersalność, lekkość i dość kompaktowe wymiary. Oto zdjęcia przy użyciu tylko takiego “gołego” zestawu.
Zastaw podstawowy + filtr HALO Spiral Rozmycie Wirowe
Na pierwszy ogień idzie filtr o bardzo ciekawej budowie. Wygląda jak szklany stożek ze spłaszczonym środkiem (patrz zdjęcie). Przy takiej budowie można spodziewać się, że ostrość uzyskamy tylko w centrum kadru, natomiast dookoła będą się działy różne ciekawe rzeczy. I tak właśnie jest. Zewnętrzna część klatki pełna jest swojego rodzaju zawirowań, które zależne są od tego co fotografujemy i jak jest to ułożone w kadrze. Nazwy filtra u różnych producentów mogą być różne, ale zwróćcie uwagę na jego budowę.
Należy pamiętać, że podobnie jak w przypadku innych tego typu narzędzi – względną ostrość jesteśmy w stanie uzyskać jedynie w centrum klatki. Będziemy zatem albo mieć kadry centralne, albo zawczasu trzeba przewidzieć to, w jaki sposób będziemy chcieli zdjęcie przyciąć.
Zestaw podstawowy + filtr Supernova II
Drugie podejście do tematu kreatywności, które chciałbym zaproponować wykorzystuje filtr Supernova II. Ten mój akurat tak się nazywa, natomiast wiem, że różni producenci mają podobne rozwiązanie w swojej ofercie. Znów punktem wyjścia do stworzenia tego filtra jest dość gruby kawałek szkła. Tym razem mamy do czynienia jednak z innego rodzaju ścięciem. Przez środek filtra przechodzi pas szkła o równej grubości, a po obydwu stronach szkło jest ścięte ku krawędziom. Dodatkowo filtr jest obrotowy (podobnie jak filtry polaryzacyjne). Jak widzicie na zdjęciach, efektem jaki możemy uzyskać jest jakby poruszenie elementów poza centrum kadru. Dzięki temu, że możemy dowolnie obracać filtrem, owo “poruszenie” możemy ustawić w dowolnym kierunku. Istnieje również wersja filtra ze ścięciem tylko po jednej stronie. Wówczas efekt występuje tylko z jednej strony kadru.
Obiektyw TTArtisan 100mm/2.8 Bubble Bokeh
Przechodzimy do czegoś co nie tak dawno robiło jeszcze kolosalna furorę. Chodzi o uzyskiwanie charakterystycznych kółek w bokehu (nieostrościach). Dziś już trochę przebrzmiały, ale kilka lat temu niemal każdy fotograf chciał móc uzyskiwać kółka o ostrych krawędziach w nieostrościach. Temat był tak bardzo rozdmuchany, że ceny legendarnych obiektywów typy tryplet poszły bardzo mocno w górę. Chiński producent obiektywów TTartisan postanowił wykorzystać rynek i stworzył szkło, które ma konstrukcję identyczną jak legendarny Meyer-Optik Trioplan 100mm/2.8. Będąc również pod wpływem fascynacji bąbelkowym bokehem stałem się posiadaczem tego szkła. Zdjęcia nim wykonane wyglądają tak, jak poniżej. Dodatkowo obraz jest dosyć miękki. Kółka nie są aż tak mocno zaakcentowane, gdyż kwiaty w tle nie są bardzo kontrastowe. Najlepszych efektów możemy spodziewać się fotografując jasne odbicia w wodzie.
Lensbaby Composer
Na koniec zostawiłem coś, do czego chcę po dłuższym czasie wrócić. Lensbaby Composer, a o nim właśnie mowa, zagościł w moim plecaku fotograficznym około 8 lat temu. Pisałem zresztą już o moich wrażeniach we wpisie “Komponowanie Composerem”. Dlaczego postanowiłem wrócić do niego po latach? Sam do końca nie wiem, ale może czuję, że nie sprawdziłem wszystkich jego możliwości?
Czym jest Composer? To obiektyw o charakterystycznej ruchomej konstrukcji, gdzie przedni element możemy pochylać w dowolną stronę. Dzięki temu ostrość możemy uzyskać tylko w określonym obszarze kadru. Im dalej od obszaru ostrości, tym bardziej obraz jest rozciągnięty. Pewną niedogodnością jest to, że przysłonę zmienia się poprzez ręczną wymianę krążków z tworzywa ulokowanych wewnątrz obiektywu. Im wyższa liczba przysłony, tym większy obszar ostrości względem nieostrości. Ja jednak używałem do tej sesji krążka przysłony f/8 i chyba to jest najbardziej optymalna wartość. A efekty wyglądają tak, jak poniżej.
Podsumowanie
Jak widzicie powyżej, zdjęcia tego samego obiektu mogą wyglądać różnie, dzięki zastosowaniu różnych narzędzi. Główny obiekt wygląda tak samo, ale na to jak przedstawimy jego tło i otoczenie, mamy ogromny wpływ. Zależnie od tego co nam się aktualnie najbardziej podoba, możemy wykorzystać różne ciekawe narzędzia. A to co powyżej przytoczyłem to jedynie wierzchołek góry lodowej, bo możliwości jest ogrom. Fotografia to dziedzina kreatywna, dlatego warto próbować różnych narzędzi i szukać swojej drogi. [...]Czytaj więcej...
22 kwietnia 2026Dziś postanowiłem wrócić do czegoś co w pewnym okresie mojej fotograficznego drogi bardzo mnie fascynowało. Coś, co sprawiło, że lepiej rozumiem w jaki sposób powstaje fotografia. A jest ona funkcją czasu – fotony pobudzają materiał światłoczuły przez określony czas, czas ekspozycji. Ale co się stanie, jeśli w trakcie naświetlania poruszymy aparatem lub wykonamy jakieś inne działanie zmieniające kadr? Spodobał mi się pomysł, żeby otwierać migawkę na jedną sekundę, ale przez pierwsze pół sekundy trzymać aparat nieruchomo, a przez kolejne pół wykonać jakąś czynność. Na przykład zoomowanie, obracanie aparatem w osi obiektywu albo rozostrzenie. Niektóre czynności można wykonywać jednocześnie, żeby spotęgować efekt. To co powstawało na matrycy możecie zobaczyć poniżej. Ta technika wymaga trochę wprawy i na niewielu zdjęciach udaje się uzyskać oczekiwany efekt. Ale próbować warto, bo fotografia powinna być zabawą i dawać radość odkrywania. Polecam gorąco tego typu eksperymenty. [...]Czytaj więcej...
20 kwietnia 2026Ten wpis jest najlepszym dowodem na hipnotyzująco-uzależniającą moc wiosny w lesie. Myślałem, że już nie pojadę fotografować zawilców, a tu proszę, przyszła potrzeba silniejsza niż wszystko inne i pojechałem do lasu. I to do dwóch różnych lasów. Dzięki temu trafiłem na rzadko spotykane w okolicach Łodzi zawilce żółte oraz wyjątkowe zawilce białe zabarwione na fioletowo. Oto krótkie podsumowanie dwóch wypadów do lasu. [...]Czytaj więcej...
13 kwietnia 2026Witajcie! W ramach kontynuacji wiosennej rutyny fotograficznej przyszedł czas na zawilce. Nawet jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zaobserwować oznak wiosny w swoim otoczeniu, to łanów zawilców w lasach nie da się nie zauważyć. A to oznacza, że mamy mniej więcej połowę kwietnia i jest coraz cieplej. Zawilce zdominowały dno lasu przekształcając brązową okrywę zeszłorocznych liści w świeży, zielony kobierzec. Wygląda to pięknie, jak co roku zresztą.
Kilka spostrzeżeń fotografa
Dla mnie zawilce to coś na co czekam, ale jednocześnie duże wyzwanie. Mam już bardzo wiele zdjęć i coraz trudniej znaleźć coś nowego, świeżego, zaskakującego. Dlatego ubogacam mój fotograficzny sprzęt o coraz to nowe elementy, dzięki którym będę mógł pokazać kwiaty w inny sposób. W tym roku, zainspirowany rozmową z nową fotograficzną znajomą, sięgnąłem bo coś, czego do tej pory nie używałem. A mianowicie po efektowe filtry fotograficzne. Kupiłem kilka i zacząłem zabawę, bo w kategoriach zabawy to traktuję. Fotografia ma mi przede wszystkim dawać radość tworzenia, próbowania i obserwowania efektów. I tak właśnie jest. Choć tylko niektóre efekty są zadowalające, to jestem szczęśliwy, że wszedłem na tą drogę. I Wam też to polecam! O poniżej efekty moich ostatnich poszukiwań ciekawych kadrów pośród morza zawilców. [...]Czytaj więcej...
8 kwietnia 2026Pierwsze drzewa w mieście ostatnio zabieliły się kwiatami, a do tego jak pachną! Przechodząc któregoś dnia postanowiłem wrócić i spróbować je pokazać w ciekawy sposób. W sumie robiłem to już, ale zawsze jest to pragnienie spróbowania po raz kolejny. A nuż uda się zrobić lepsze zdjęcia niż poprzednim razem? Zawsze warto próbować. Po tym krótkim wstępie zapraszam do oglądania. [...]Czytaj więcej...
7 kwietnia 2026Dziś krótko, ale mam nadzieję treściwie. Będzie o tym, że kilka sekund potrafi dla zdjęcia zrobić kolosalną różnicę. Byłem w lesie pofotografować zawilce. Typowy dzień przełomu marca i kwietnia. Dosyć chłodno, mimo, że sporo słońca. Co i rusz chmury płynące po niebie to przesłaniały to odsłaniały główne źródło światła. Kadr poniżej uchwyciłem w dwóch rodzajach oświetlenia. Pierwszy jest ze światłem rozproszonym przez chmury. Drugi w pełnym słońcu. Jest delikatna różnica w rozmieszczeniu kwiatków, bo wiał dosyć silny wiatr i wszystko “chodziło”. Tak czy siak, chodzi o pokazanie różnicy, że kilka (w tym przypadku dokładnie 10) sekund robi kolosalną różnicę. Sami zdecydujcie, które Wam się bardziej podoba. Ja mam swój typ do tego stopnia, że jedno uważam za zdjęcie do skasowania. [...]Czytaj więcej...
2 kwietnia 2026Miałem okazje po raz kolejny być gościem cyklu “ZOOM na wiedzę!” Okręgu Łódzkiego ZPFP. Tym razem opowiadałem o tym czym jest diaporama, jakie są jej najważniejsze elementy i jak takową zrobić przy pomocy najbardziej popularnego w naszym środowisku narzędziu. Zapraszam na kanał OŁ ZPFP na youtube! [...]Czytaj więcej...
2 kwietnia 2026Mimo, że lekko wyhamowała z powodu ochłodzenia, wiosna ma się dobrze. Kolejne elementy natury budzą się z zimowego snu. Po przylaszczkach i żabach przyszedł wreszcie czas na ropuchy szare. W poprzednich latach fotografowałem je nad jednym ze znanych mi stawów małej retencji w podłódzkim lesie. Wycieczka tam była więc zupełnie naturalnym wyborem. Podczas pierwszego w tym roku wypadu, ku mojemu zaskoczeniu nad i w stawie panowała kompletna cisza. Dostałem jednak informację, że warto odwiedzić inny zbiornik wodny w tym samym lesie. Wybrałem się tam i okazało się to być strzałem w dziesiątkę. Pogoda przez kilka dni była bezdeszczowa, więc poświęciłem aż 3 kolejne dni na odwiedzanie tego nowego dla mnie miejsca. Każdego dnia było trochę inaczej. Najbardziej chciałem sfotografować ropuchy w ich miłosnym uścisku – amplexusie, wędrujące pośród liści. Ostatniego, trzeciego dnia spotkałem najwięcej takich “tandemów”. Poza tym nie brakowało możliwości do fotografowania ropuch w wodzie. Mimo wszystko ciekawsze wydają mi się kadry pośród liści i suchych traw. Dlaczego? Dlatego, że takie zdjęcia fajnie pokazują naturalny kamuflaż ropuch. Zobaczcie. [...]Czytaj więcej...
30 marca 2026Tematem dzisiejszego wpisu będą żabie wiosenne igraszki. A żaby to niewątpliwie ciekawe stworzenia, które szalenie lubią zaskakiwać fotografów. Po pierwsze nigdy do końca nie wiadomo, kiedy rozpoczną swoje gody. Obserwacja zmian w pogodzie pozwala określić pewne ramy czasowe, ale nigdy nie są one na tyle precyzyjne, żeby móc jednoznacznie powiedzieć kiedy trzeba jechać w teren. Dlatego do tego zagadnienia można podejść na dwa sposoby. Po pierwsze próbować wiele razy i a nuż się trafi. Takie podejście wymaga jednak sporo czasu. Można to też zrobić inaczej. A mianowicie dogadać się z kilkoma innymi pasjonatami żab i sprawdzać sytuację w terenie na zmianę. Ogromnym plusem tego podejścia jest to, że mamy precyzyjne informacje z terenu bez poświęcania na to wiele czasu. W tym roku skorzystałem z tej drugiej opcji i dzięki temu dokładnie wiedziałem kiedy jechać na zdjęcia żab.
Bycie w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie to niestety nie koniec problemu. Jak już się trafi na żabie wiosenne igraszki w ich podmokłym świecie, problemem staje się znalezienie kadru. Najczęściej w naturalnym środowisku panuje chaos. Żaby szaleją pośród trzcin i innych wodorośli. Gdy pojawia się jakaś fajna sytuacja, to najczęściej jakaś trawka lub trzcinka przesłania część kadru, co potrafi zburzyć najlepszą kompozycję. Ma to swoisty walor naturalności, ale w fotografii jednak dążymy do pewnej harmonii, ładu, porządku. Czasem się udaje, ale najczęściej nie. A tym razem wyszło to tak: [...]Czytaj więcej...
20 marca 2026Wiele osób co roku czeka na moje zdjęcia przylaszczek. Można wręcz powiedzieć, że stał się to pewnego rodzaju rytuał i mój znak firmowy. Przylaszczki to w moich okolicach pierwszy kwiat, który pojawia się na dnie lasu wiosną. W ostatnich latach nie trafiałem na dobry moment i albo pogoda była nienajlepsza, albo kwiaty były już odrobinkę “zmęczone życiem”. Tym razem jednak trafiłem idealnie i przylaszczki przywitały mnie w pełni kwitnienia. Co więcej, zdjęcia jakie udało mi się im zrobić, są moim zdaniem całkiem udane. Jako, że z tymi fotografiami nie łączy się żadna ekscytująca historia, od razu zapraszam do oglądania!
AKTUALIZACJA 23 marca – nowe zdjęcia przylaszczek.
Przylaszczki z 19 marca: [...]Czytaj więcej...
12 marca 2026Początek marca 2026 upłynął mi pod znakiem zagranicznej podróży do Grecji, gdzie miałem fotografować samoloty wojskowe, których piloci ćwiczyli przeloty na niskim pułapie w jednym z wąwozów w górach. Robienie zdjęć statkom powietrznym jest od kilku lat moją drugą pasją fotograficzną, której efekty można oglądać na stronie https://lotnictwo.michalludwiczak.pl/.
Wróćmy jednak do meritum, czyli fotografii przyrodniczej. Każdy wyjazd, niezależnie od kierunku, wiąże się również z oglądaniem natury w mniejszym lub większym stopniu. Tym razem miałem okazję przez kilka dni napawać się pięknymi górskimi krajobrazami górskiego wąwozu. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że ostatni dzień wyjazdu przyniesie coś bardzo dla mnie wyjątkowego.
Czapla nadobna – niespodziewane spotkanie
Ostatniego dnia wyjazdu mieliśmy sporo czasu do zagospodarowania, gdyż lot zaplanowany był dopiero na godzinę 20:05. Po opuszczeniu kwatery ok 10:00 rano zapakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w drogę powrotną do Aten. Po drodze odwiedziliśmy niesamowity Kanał Koryncki oraz statek muzeum Averof pod Pireusem. Zostało nam jednak nadal sporo czasu, postanowiliśmy więc podjechać kilkanaście kilometrów od lotniska nad brzeg morza. Zjedliśmy pyszny obiad w knajpce na plaży i ruszyliśmy na spacer brzegiem. Słońce powoli obniżało się w stronę horyzontu i nagle ujrzeliśmy biały kształt pośród kamieni na skraju wody. Okazała się nim być czapla nadobna, do której wkrótce dołączyła druga. Pałaszowała rybkę wyłowioną z jednej z sadzawek, jakie utworzyły się pomiędzy kamieniami. Na szczęście ptaki poza naszym krajem są bardziej ufne i można było bez większego problemu podejść na odpowiednią odległość, żeby zrobić jej zdjęcia. Bardzo miłe spotkanie, tym bardziej, że czaplę nadobną w Polsce spotkałem raz na Jeziorsku i była bardzo daleko. Tym razem mogłem zobaczyć jak podlatuje z miejsca na miejsce i jak “bawi się” z rybą. Świetna obserwacja.
Sesja trwała kilkanaście minut, ptak w końcu znudził się i odleciał gdzieś dalej, a my ruszyliśmy w stronę lotniska. Myślę, że długo będę wspominał to spotkanie. Tak czy siak, niezależnie od tego gdzie jesteście, warto mieć oczy otwarte na przyrodę! [...]Czytaj więcej...
25 lutego 2026No i stało się, kolejny zimowy Plener Pilsko jest już historią. To już mój siódmy raz. Zdjęcia z poprzednich możecie znaleźć TUTAJ. Tegoroczna edycja była dla mnie trudniejsza niż zwykle. Kłopoty zdrowotne naszego niezastąpionego Zygmunta sprawiły, że podjąłem się organizacji tegorocznej edycji pleneru. Pod wieloma względami nie było to łatwe, bo Zygmunt bardzo wysoko postawił poprzeczkę. Na szczęście uczestnictwo we wcześniejszych edycjach dawało wiedzę logistyczną, a życzliwość uczestników dodawała mi otuchy. Organizacyjnie wszystko się udało. Ale to nie wszystko!
Wisienką na torcie okazały się warunki pogodowe na szczycie Pilska. Takiego “warunu” nie było chyba jeszcze podczas żadnego naszego pleneru. Piątkowy wschód słońca z niesamowitymi chmurami podświetlonymi słońcem, inwersją, silnym wiatrem oraz pokrytymi szadzią drzewami nie daje się zapomnieć. Wchodząc na szczyt Pilska wiedziałem, że będzie dobrze, ale na samej górze okazało się, że trafiłem do jakiejś magicznej krainy. Było niesamowicie, ale i ciężko. Kilka osób nabawiło się nawet delikatnych odmrożeń. Myślę jednak, że było warto. Sobota przyniosła zmianę pogody, wiatr się zmienił, chmury spowiły całą górę. Ale to też miało swój urok. Takie są góry. A kolejny Plener Pilsko już za rok! [...]Czytaj więcej...











