Dziś postanowiłem wrócić do czegoś co w pewnym okresie mojej fotograficznego drogi bardzo mnie fascynowało. Coś, co sprawiło, że lepiej rozumiem w jaki sposób powstaje fotografia. A jest ona funkcją czasu – fotony pobudzają materiał światłoczuły przez określony czas, czas ekspozycji. Ale co się stanie, jeśli w trakcie naświetlania poruszymy aparatem lub wykonamy jakieś inne działanie zmieniające kadr? Spodobał mi się pomysł, żeby otwierać migawkę na jedną sekundę, ale przez pierwsze pół sekundy trzymać aparat nieruchomo, a przez kolejne pół wykonać jakąś czynność. Na przykład zoomowanie, obracanie aparatem w osi obiektywu albo rozostrzenie. Niektóre czynności można wykonywać jednocześnie, żeby spotęgować efekt. To co powstawało na matrycy możecie zobaczyć poniżej. Ta technika wymaga trochę wprawy i na niewielu zdjęciach udaje się uzyskać oczekiwany efekt. Ale próbować warto, bo fotografia powinna być zabawą i dawać radość odkrywania. Polecam gorąco tego typu eksperymenty.