Witajcie! W ramach kontynuacji wiosennej rutyny fotograficznej przyszedł czas na zawilce. Nawet jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zaobserwować oznak wiosny w swoim otoczeniu, to łanów zawilców w lasach nie da się nie zauważyć. A to oznacza, że mamy mniej więcej połowę kwietnia i jest coraz cieplej. Zawilce zdominowały dno lasu przekształcając brązową okrywę zeszłorocznych liści w świeży, zielony kobierzec. Wygląda to pięknie, jak co roku zresztą.
Kilka spostrzeżeń fotografa
Dla mnie zawilce to coś na co czekam, ale jednocześnie duże wyzwanie. Mam już bardzo wiele zdjęć i coraz trudniej znaleźć coś nowego, świeżego, zaskakującego. Dlatego ubogacam mój fotograficzny sprzęt o coraz to nowe elementy, dzięki którym będę mógł pokazać kwiaty w inny sposób. W tym roku, zainspirowany rozmową z nową fotograficzną znajomą, sięgnąłem bo coś, czego do tej pory nie używałem. A mianowicie po efektowe filtry fotograficzne. Kupiłem kilka i zacząłem zabawę, bo w kategoriach zabawy to traktuję. Fotografia ma mi przede wszystkim dawać radość tworzenia, próbowania i obserwowania efektów. I tak właśnie jest. Choć tylko niektóre efekty są zadowalające, to jestem szczęśliwy, że wszedłem na tą drogę. I Wam też to polecam! O poniżej efekty moich ostatnich poszukiwań ciekawych kadrów pośród morza zawilców.
















