Przełom marca i kwietnia to czas ropuszych godów. W tym roku również postanowiłem zajrzeć w znane mi miejsce, odwiedzane przeze mnie regularnie o tej porze roku od kilku lat. Za każdym razem jest trochę inaczej, zresztą zgodnie z tą regułą było i tym razem. Ropuchy już zdążyły przejść z lasu do zbiornika wodnego, a większość spleciona już była w miłosnym ampleksusie. Niektóre pary postanowiły jednak wyjść na brzeg lub ukryć się w suchym listowiu. Wyglądało to tak:

Kącik techniczny

Osoby zainteresowane technikaliami z pewnością będą chciały wiedzieć jakim obiektywem zdjęcia były wykonane. Podczas tej sesji jedynym szkłem, jakie miałem zapięte na korpusie był Sony FE 70–200 mm F4 Macro G OSS Ⅱ | SEL70200G2. W ostatnim czasie jest to mój ulubiony obiektyw ze względu na uniwersalny zakres ogniskowych, możliwość całkiem sprawnego fotografowania małych obiektów (skala odwzorowania 1:2), bardzo szybki i celny autofokus oraz ostrość “od pełnej dziury”, do której nijak nie można się przyczepić. Przyznaję, że idąc w teren to szkło mam dopięte do korpusu jako “domyślne” i najczęściej tak zostaje do końca sesji.

Niektóre ze zdjęć powyżej wykonane były w technice focus-stackingu w oparciu o funkcje wbudowane w oprogramowanie aparatu i obróbkę starym dobrym Photoshopem (tak, narzędzie Adobe ma całkiem dobrze działający stacking!).