W ostatnim czasie intensywność wpisów na moim blogu znacznie wzrosła, a to oczywiście za sprawą przebudzenia przyrody i coraz intensywniej dającej o sobie znać wiosny. Jak jednak tytuł niniejszego wpisu sugeruje, w pobliskim miejskim parku na razie czuć tylko delikatne poruszenie. Najbardziej aktywne są grzywacze, które przelatują z drzewa na drzewo i uskuteczniają swoje zaloty. Dlatego postanowiłem popróbować porobić im trochę zdjęć w locie. Oprócz tego na stawie pływają kaczki oraz łyski, ale robią to raczej bez wielkiego zapału. Na pobliskim, ukwieconym do granic możliwości drzewie wypatrzyłem sikorki przeskakujące z gałązki na gałązkę szukające owadów w kwiatkach. Na sam koniec wypadu spotkałem kosa siedzącego na krzewie, który nie robił sobie nic z mojej obecności i pozwolił na zrobienie kilku portretów.