Czasem jest tak, że mam jakieś fotograficzne marzenie. Takim było od jakiegoś czasu sfotografowanie wyjątkowego owada, jakim jest modliszka. Coraz częściej koleżanki i koledzy z innych stron naszego kraju pokazywali zdjęcia, których była główną bohaterką. Mnie jednak nie było dane jej zobaczyć w naturze… aż do teraz.
Na sobotni świt prognoza przewidywała idealne warunki pod kątem makrofotografii – miało być dużo słońca i rosa. Zapadła więc decyzja – w teren jechać trzeba. Na miejsce akcji wybrałem nową dla mnie łąkę pod Łodzią. Okolica rzeczki Miazgi pozwalała przypuszczać, że o świcie może tam być mgiełka. I była, a jakże.













Jak widać powyżej, zaczęło się od łąkowego standardu – motyli, pajęczyn i pająków. Głównie fotografowałem moim ulubionym w ostatnim czasie Tamronem 180/3.5 makro, ale znalazłem także chwilę na szybki test obiektywu Meyer-Optik Gorlitz Oreston 50/1.8 (zdjęcia pajęczyny). Myślę, że wkrótce poświęcę mu więcej czasu.
Modliszka, czyli spełnienie marzenia
Łąka, na której fotografowałem, nie różniła się niczym od dziesiątek jej podobnych. Za chwilę jednak miało się okazać, że stanie się dla mnie wyjątkowa. Pośród niskiej roślinności wybijały się co kilkanaście metrów spore kępy situ. Przechodząc obok jednej z nich, kątem oka zobaczyłem jakieś zgrubienie, które przyciągnęło mój wzrok. Podszedłem ostrożnie i nie wierzyłem własnym oczom. Na łodygach situ siedziała najprawdziwsza modliszka (Mantis religiosa). Czatowała na zdobycz i udawała, że jej tam nie ma. Poczułem przypływ adrenaliny i zacząłem fotografować. Moja bohaterka dnia była cierpliwa i dała się uchwycić z kilku ujęć. Gdy już miałem pewność, że kilka ciekawych zdjęć udało mi się zrobić, poszedłem dalej szukać szczęścia w zaroślach, a modliszka mogła wrócić do tego co robi najlepiej, czyli polowania.






Comments
Michał Naturalnie
Bogusław
Gabriel Wyględacz
Michał Ludwiczak
Zibi
Michał Ludwiczak
Mantis religiosa (modliszka) - Blog.fotografiaprzyrodnicza.pl