Zastanawiałem się, czy z pierwszej w tym roku sesji fotograficznej na Zbiorniku Jeziorsko robić osobny wpis na blogu. Wiele zdjęć nie powstało, ale czasami to nie one są najważniejsze. I tak chyba jest tym razem.
Jeziorsko, a może gdzieś indziej?
Po kilku sesjach fotograficznych w lasach, gdzie głównymi bohaterami były zawilce i inne wiosenne kwiaty przydałaby się jakaś odmiana. Wiosna to czas ptasich przelotów i zalotów, więc to ku nim skierowały się moje myśli. Niestety pierwsza próba podejścia do tematu nie udała się z powodu innych istotnych zajęć. Ale zbliżał się weekend, a prognozy były dosyć dobre…
Plan był prosty – pojechać, poleżeć, pofotografować, pooddychać przyrodą. Tak też zrobiliśmy z Ryśkiem. On w czatowni siedzącej, ja kawałek dalej na leżąco. Siewki (głównie łęczaki, ale także bataliony i piskliwiec) były aktywne od samego świtu. Niestety kilkakrotnie coś je spłoszyło i mieliśmy dłuższe przerwy w robieniu zdjęć. Tak czy siak kilka zdjęć udało się zrobić.
Najtrudniejszym zadaniem było jednak nie samo fotografowanie czy nawet dojazd na miejsce, ale konieczność pobudki o 4:00 rano. Szczerze mówiąc odwykłem od zrywania się w środku nocy. Ale skoro tym razem się udało, to następnym będzie łatwiej! A i możliwość powdychania świeżego, cofkowego powietrza jest zawsze w cenie.





Z technicznego punkty widzenia
Po kilku sesjach, podczas których eksperymentowałem i badałem możliwości nowych (a tak naprawdę starych) obiektywów, przyszedł czas na powrót do sprawdzonej konfiguracji. Tu mógł sprawdzić się jedynie teleobiektyw o długiej ogniskowej 600mm. Ptaki, które przyleciały przed moją czatownie są względnie małe, a tylko “długie szkło” jest w stanie podołać zadaniu.
Comments
Bogusław Lasocki
Michał Ludwiczak
Jacob