Bohaterem głównym tego wpisu jest: Zawilec gajowy (Anemone nemorosa L.)

Zawilce są kolejnym dowodem na to, że wiosna tego roku jest nietypowa. Zwykle było tak, że od momentu kiedy białe dywany tych kwiatów  pojawiały się w lesie było dość sporo czasu na ich odwiedzanie. Tym razem wiosna wybuchła wysoką temperaturą i słońcem, a przez to wszystko rozwija się i więdnie szybciej. Kiedy zobaczyłem je w lesie, zacząłem się zastanawiać, czy jest sens je fotografować kolejny rok z rzędu. W sumie pewnie nic nowego nie wymyślę, to może nie warto podejmować próby? Nadarzyła się okazja… no i złamałem się i pojechałem w znane mi miejsce w celu stricte fotograficznym. Ładnych kwiatów było już mniej niż tych, których raczej fotografować bym nie chciał. Podjąłem jednak próbę. Co ciekawe kilka dni później nadarzyła się kolejna okazja, tym razem w innym miejscu. Z tej także skorzystałem. Godzinna sesyjka na dnie lasu minęła jak zwykle szybciej niż bym się spodziewał. Tak czy owak kilka kadrów poczyniłem. Wkładałem aparat w gąszcz listowia i kwiecia, a na ekranie malowały się obrazy, które możecie zobaczyć poniżej. Jak zwykle staram się pokazywać temat w sposób bardziej kreatywny niż dokumentalny. Wiem, mogłoby być lepiej…ale staram się 😉

Zawilcowa wiosna w lesie

Zawilec z bonusem

Kolejny bonusik – tam gdzie są zawilce, często też można spotkać szczawik zajęczy.