Mimo, że lekko wyhamowała z powodu ochłodzenia, wiosna ma się dobrze. Kolejne elementy natury budzą się z zimowego snu. Po przylaszczkach i żabach przyszedł wreszcie czas na ropuchy szare. W poprzednich latach fotografowałem je nad jednym ze znanych mi stawów małej retencji w podłódzkim lesie. Wycieczka tam była więc zupełnie naturalnym wyborem. Podczas pierwszego w tym roku wypadu, ku mojemu zaskoczeniu nad i w stawie panowała kompletna cisza. Dostałem jednak informację, że warto odwiedzić inny zbiornik wodny w tym samym lesie. Wybrałem się tam i okazało się to być strzałem w dziesiątkę. Pogoda przez kilka dni była bezdeszczowa, więc poświęciłem aż 3 kolejne dni na odwiedzanie tego nowego dla mnie miejsca. Każdego dnia było trochę inaczej. Najbardziej chciałem sfotografować ropuchy w ich miłosnym uścisku – amplexusie, wędrujące pośród liści. Ostatniego, trzeciego dnia spotkałem najwięcej takich “tandemów”. Poza tym nie brakowało możliwości do fotografowania ropuch w wodzie. Mimo wszystko ciekawsze wydają mi się kadry pośród liści i suchych traw. Dlaczego? Dlatego, że takie zdjęcia fajnie pokazują naturalny kamuflaż ropuch. Zobaczcie.






















