Zastanawiałem się jak nazwać kolejny wpis poświęcony jesiennej, leśnej fotografii. Majestatyczne pnie buków porośniętych zielonym mchem zawsze przypominają mi nogi/stopy jakiś mitycznych gigantów, którzy stoją w bezruchu i pilnują spokoju. Spokoju na dnie lasu, w mikroświecie, gdzie teraz już niewiele się dzieje. To nie oznacza jednak, że listopad to zły czas na fotografowanie, o co to to nie. Znacznie zmniejszona ilość liści powoduje, że duże drzewa zwracają większą uwagę, a w lesie jest jakby bardziej “graficznie”. Pośród opadłego listowia za to można spotkać jeszcze trochę różnych grzybów, choć to już niestety nie czas na moją ulubioną monetkę bukową. Szukając tematów do zdjęć trafiłem takie oto kadry. Zapraszam do oglądania!





















