Norka dla fotografa

…czyli o tym jak czatuję na ptaki.

Ostatnie 7 wyjazdów (i jednocześnie tyleż samo relacji) na zdjęcia stało pod znakiem fotografii ptaków wodno-błotnych. W jednym z ostatnich wpisów obiecałem, że podzielę się z Wami moim „patentem” na czatownię. Oczywiście jest ich wiele i każdy fotograf przyrody ma swój – wypracowany doświadczeniem lub podejrzany u innych. Ten mój to tylko jeden z wariantów, jakie można zastosować. A zatem do rzeczy.

Dlaczego tak, a nie inaczej?

Gdy zaczynałem moją przygodę z fotografią ptaków, moje czatownie bazowały na krzesełku zamaskowanym siatką wojskową i/lub dodatkowymi gałązkami znalezionymi w terenie. Takie rozwiązanie miało duży feler – perspektywa była zbyt wysoka do małych ptaków (widoczne były nie z przody/boku, a bardziej z góry). Ponad to, taka czatownia musiała być wkomponowana w istniejącą ścianę krzaków lub innego naturalnego maskowania. W przeciwnym wypadku była zbyt wysoka, żeby ptaki bez lęku podchodziły na tyle blisko, żeby można je było sfotografować z odpowiedniej odległości.

Sprawę zbyt wysokiej perspektywy oraz ogólnego rozmiaru załatwia idealnie czatownia leżąca. Owszem, jest mniej komfortowa, jeśli fotografowanie trwa dłużej niż kilka godzin, ale coś za coś. Zysk z niskiego punktu widzenia oraz niewielkich gabarytów jest najważniejszy. Zresztą, czy ktokolwiek zwraca uwagę na niedostatki, gdy przed obiektywem spacerują ptaki? Nie sądzę 😉

Materiały i konstrukcja

Moje pierwsze (i zresztą często do tej pory wykorzystywane) czatownie leżące bazowały na podpórkach wędkarskich lub patykach, na których rozpięta była siatka maskująca. Takie rozwiązanie jest dobre szczególnie latem, gdy jest ciepło. Przewiewność siatki wojskowej pozwala zachować komfort termiczny wewnątrz. Jeśli jednak jest chłodno, to lepiej sprawdzi się norka.

No właśnie, norka – czyli co? Tak naprawdę można kupić niewielkie namioty zwane norkami snajperskimi, wykonane z Gore-texu lub innej tkaniny wyposażonej w membranę i wykorzystać je jako czatownie. Problemem jest jednak to, że kosztują one astronomiczne kwoty (ok. 2500 zł) i mało który fotograf przyrody chciałby przeznaczyć takie pieniądze. Na szczęście można znaleźć podobne funkcjonalnie rozwiązanie znacznie, znacznie taniej.

Bivi Cover

To, co stanowiło punkt wyjścia dla mnie, nosiło nazwę „Pokrowiec Na Śpiwór z Moskitierą Bivi Cover Norka Gore-tex Holenderski DPM Rozmiar L”. Jest to po prostu wykonany z wyposażonej w membranę tkaniny wojskowy pokrowiec na śpiwór. Otwiera się go suwakiem zarówno na dłuższym, jaki i krótszym boku. Dzięki temu wejście do środka jest w miarę wygodne. Ma on w miejscu, gdzie normalnie byłaby głowa leżącego, wszyty kanał na pałąk (taki jak w namiotach). Dzięki temu pokrowiec nie opada na twarz. Dodatkowo w tym miejscu ma także niewielką moskitierę. Gdyby chcieć korzystać z pokrowca zgodnie z przeznaczeniem, można z pewnością wygodnie i bez ryzyka zawilgotnienia śpiwora wyspać się pod gołym niebem.

Istota przeróbki

Przystosowując norkę do swoich potrzeb rozpocząłem od rozcięcia jej w części „głowowej” w taki sposób, aby materiał utworzył podłogę wysuniętą przed pałąk.

Dzięki temu, leżąc w czatowni, na wysokości barków mam pałąk, a przed sobą sporą powierzchnię materiału do trzymania łokci i sprzętu fotograficznego. Nie jest to jeszcze gotowa do użytkowania czatownia, bo głowa i sprzęt byłyby w pełni widoczne dla ptaków. Za ich maskowanie odpowiada kawałek siatki wojskowej przyszytej z jednej strony do kanału pałąka (lub obok), a podpieranej dwoma podpórkami wędkarskimi na wysokosci zakończenia „podłogi”.

Widok z boku

Widok od przodu

Teraz można już z powodzeniem położyć się w terenie i fotografować. Jeśli zamierzacie leżeć na błocie, warto pod norkę podłożyć matę, dzięki której materiał się nie pobrudzi. Ja pod spód oprócz plandeki foliowej kładę także wojskową karimatę, dzięki czemu jest po prostu cieplej.

Jakieś wady?

Przede wszystkim w takiej czatowni jest ciasno. Ruchy są mocno ograniczone, ale da się z tym żyć. Torba z aparatem do środka także nie wejdzie, dlatego warto najbardziej potrzebne rzeczy (karty, baterie) trzymać w kompaktowym opakowaniu, które wraz z fotografem zmieści się w środku.

Chcąc zachować czystość dobrze jest wchodzić do środka bez butów, chyba że są czyste.

Jeszcze jedną wadą, póki co. jest to, że jeśli będzie padało, to głowa i aparat nie mają dostatecznej ochrony. Pracuję już nad modyfikacją polegającą na doszyciu dodatkowego materiałowego daszku. Pokażę efekty jak tylko skończę.

Podsumowując

Mimo kilku wad, zalety są nie do przecenienia. Ptaki przed czatownią są najlepszą nagrodą za niedogodności. I takie rozwiązanie ma jeszcze jedną dużą zaletę – mieści się w niewielkim worku i waży tyle co kurtka.

  1. Odpowiedz

    Jestem zachwycona ile poświęcenia fotografowie wkładają w swoje prace. Zawsze mi tego brakowało!

    1. Odpowiedz

      Fotograf bardzo wiele rzeczy musi sobie wymyślić sam – począwszy od zdjęcia, a na akcesoriach niezbędnych do jego realizacji kończąc 🙂

    • Krzysztof Antoniuk, 30 września 2018, 12:48

    Odpowiedz

    Bardzo się cieszę, że pokazałeś od kuchni to w jaki sposób maskujesz stanowisko i jak do tego się przygotowujesz. Zaczyna mnie interesować ta dziedzina fotografii, stąd takie nauki są dla mnie bezcenne. Brawo ! My popełniliśmy wiele błędów z Jackiem, dlatego nie udało się nam dojść do ptaków tak blisko. Ale że jeszcze się uda 🙂

    1. Odpowiedz

      Krzysztofie, do ptaków na otwartej przestrzeni się nie podchodzi, bo zawsze uciekną. Możesz tego próbować na łące, kryjąc się za krzaczkiem na przykład. Tu po prostu trzeba być wcześniej i czekać. Możesz przyjechać nawet w południe i rozłożyć się z jakimś ukryciem, a ptaki przyjdą… po jakiś 2 godzinach. Cierpliwość przy tym rodzaju fotografii jest wszystkim 🙂

    • Boguslaw, 4 października 2018, 21:50

    Odpowiedz

    Lokalizacja czatowni w miejscu jak na zdjęciu, czyli 2 – 3 m od linii wody? A gdyby czatownia byłą trochę większa – nieco wyższa i szersza – czy ptaki stałyby się bardziej nieufne?

    1. Odpowiedz

      Zdecydowanie powiększanie czatowni, szczególnie w górę, odstrasza skutecznie ptaki. Gdyby odsunąć się od wody, to pewnie byłoby łatwiej, ale wtedy ptaki byłyby za daleko.

    • Bogusław Lasocki, 4 października 2018, 21:53

    Odpowiedz

    Kiedy rozkładasz czatownię? Późnym wieczorem czy nad ranem ale przed wschodem słońca?

    1. Odpowiedz

      Przyjeżdżam w nocy tak, żeby godzinę przed wschodem słońca już w niej leżeć. Także zwykle ok godzina i 15 minut przed wschodem jestem w terenie. To wystarczy… Oczywiście przy żurawiach by to się nie sprawdziło, ale wszystkie inne ptaki – spoko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.