Komponowanie Composerem

Wiosna coraz śmielej wkracza w otaczającą nas przyrodę, a to oznacza zwiększoną aktywność również u fotografa. Ale ileż razy można uwieczniać te same zjawiska w taki sam sposób? Wiele, wiele razy, przyznaję bez bicia. Ale czasem przychodzi taki moment, kiedy chciałoby się coś zmienić. U mnie ostatnio takie chwile przychodzą dość często. Ale jeśli chodzi o perfekcję techniczną to wszystko zostało już chyba powiedziane i pokazane na fotografiach. Pora poszukać emocji i innego spojrzenia.  Od czasu do czasu zaglądam na portale z ofertami używanych obiektywów w poszukiwaniu perełek. I kilka dni temu na taką perełkę trafiłem.

LensBaby

Sama idea działania tego obiektywu nie jest mi obca. Jeszcze w epoce Nikona stałem się posiadaczem obiektywu LensBaby 3G. Wyglądał bardzo dziwnie, żeby nie powiedzieć kosmicznie. Wystawały z niego 3 śruby z czarnymi kulkami na końcach, a sam obiektyw składał się z dwóch pierścieni czarnego plastyku połączonych karbowaną tubą. Generalnie obiektywy tej serii mają za zadanie umożliwić pokazanie jako ostry jednej części kadru, a cała reszta powinna być nieostra – nawet jeśli jest w tej samej płaszczyźnie co nasz ostry obiekt. LensBaby 3G jest nieszczególnie wygodny w obsłudze, a poza tym większość bytności u mnie spędził w szufladzie.  Dlatego też wraz ze sprzedażą systemu Nikona, także Lensbaby 3G znalazł nowego właściciela, a ściślej mówiąc właścicielkę (Ewa, jeśli to czytasz, to napisz jak Ci się sprawuje sprzęt). Kilka kadrów uzyskanych z pomocą tego obiektywu znajdziecie w artykule: Lensbaby, czyli zabaw dziwnymi obiektywami ciąg dalszy

Od tamtego momentu minęło już troszkę czasu…a mnie wpadł w oko używany LensBaby Composer w bardzo okazyjnej cenie…tyle że z bagnetem Pentaxa. Kupić, nie kupić? Obiektyw konstrukcyjnie nowy nie jest, bo od jakiś 3 lat już nie jest produkowany (są nowsze wersje), ale i tak dłuższą chwilę się zastanawiałem. Wiedziałem co można z takim sprzętem robić i jak się go używa…pytanie tylko czy będzie mi się chciało. Pomyślałem sobie, że 440 zł to nie majątek i kliknąłem „Kup teraz”. Szybko odszukałem na tym samym portalu oferty na przejściówkę z Pentaxa na Sony E – niecałe 40 zł…i znów „Kup teraz”. Po 3 dniach oba elementy były już na moim biurku, a podłączone do aparatu wyglądają tak:

Ta zabawka (bo tak chcę ją traktować) wygląda w trochę bardziej cywilizowany sposób niż wersja 3G. Można powiedzieć, że na swój sposób jest nawet elegancka. Możliwości ma takie same jak poprzednik, ogniskowa to także 50mm, a przysłona montowana jest dokładnie w taki sam sposób – jako magnetyczne krążki wkładane w obiektyw. W zasadzie poza ergonomią ustawiania przedniego elementu względem tylnego niczym się nie różni.

Komponowanie Composerem, czyli zabawka w terenie

Co komu po sprzęcie, który leży w szufladzie? Zabrałem więc Composera w teren. W zasadzie zamiarem moim było fotografowanie godów żab moczarowych, ale te najwyraźniej jeszcze nie wyszły ze swoich zimowych kryjówek, bo żadnej nie było. Pogoda dopisała, słoneczko świeciło, ale główni aktorzy nie dopisali. Pomyślałem, że to idealna okazja do testów nowej zabawki. No tylko co fotografować, jak na podorędziu nic ciekawego? Cóż, trzeba pokombinować… w końcu to nic nowego 😉 A efekty są takie:

 

 

3 komentarze

  1. Inspirujace ale we mnie nasladowcy nie znajdziesz;-) Powodzenia w dalszych poszukiwaniach i satysfakcji..Fajnie, gdy są ludzie, którzy chcą schodzić z ustalonych scieżek..

  2. Bardzo ciekawie to wygląda. Do motywów drzewno-roślinnych działa super. Myślę, że ciekawe mogą być też eksperymenty krajobrazowe na bardziej otwartej przestrzeni. Teraz tylko utrafić dobre światło. 😉
    Najbardziej podobają mi się zdjęcia 1-3 i 6

    1. Podziałam, zamierzam go mieć zawsze przy sobie…zobaczymy do czego się jeszcze nada. Póki co zamówiłem także pierścienie pośrednie do Sony i zamierzam pomęczyć makro 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *