Nieudany wyjazd

Dziś zdjęć nie będzie. Niestety. Też bym chciał zrobić coś fajnego i się z Wami podzielić, ale nie tym razem. Wszystko przez pogodę…

A było to tak…

Dawno już nie fotografowałem pojedynczych drzew i ich zgrupowań na rozległych równinach. Niedawno jeden z kolegów pokazał zdjęcie z pięknymi wierzbami o świcie. Jak się okazało były one oddalone „jedynie” o godzinę drogi samochodem od Łodzi. U nas to standard. Ale wracając do miejsca – byłem tam raz w zeszłym roku i to przejazdem, ale obiecałem sobie tam wrócić. To czemu nie teraz? Tym bardziej, że potrzebuję dużo zdjęć z wierzbami do dawno już wymyślonego pokazu…

Jak zwykle sprawdziłem prognozę pogody, ta obiecywała bardzo fajny świt – chmury średniego pułapu i czyste niebo od strony wschodu. Już oczami wyobraźni widziałem na pierwszym planie drzewa, a w tle rozpalone do czerwoności chmury. Spakowałem zatem sprzęt niezbędny do realizacji tego zadania i naszykowałem ciepłe ubranie. Wszak nad ranem jest najzimniej. Poszedłem spać.

4:00

Żurawie z telefonu wybudzają mnie ze snu. Zwykle w tym momencie robię jeszcze coś zanim wstanę. Sprawdzam aktualną sytuację zachmurzenia na podstawie radarowych i satelitarnych zdjęć. To już nie prognoza, a sytuacja faktyczna, na bazie której ostatecznie decyduję czy jechać czy nie jechać. No i jak to często się zdarza, wcześniejsza prognoza rozjechała się z sytuacją rzeczywistą. Wszędzie chmury, od wschodu również. Czyli kolorów na niebie nie będzie. Nie zrobię zatem zdjęć takich, jak sobie zaplanowałem… Trudno, innym razem. Może jak lody odpuszczą, to oprócz kolorów na niebie pojawią się one także w wodzie zalewającej cały teren? Warto to sprawdzić. Ale już nie dziś 😉

Zdjęcia jednak będą

Mimo, że na początku napisałem, że zdjęć nie będzie, to jednak będą. Mam słabą silną wolę. Zapraszam nad Bzurę sprzed kilku lat, kiedy to duża część doliny była pod wodą. W tym roku zapowiada się podobnie, więc nowe zdjęcia na pewno powstaną… a tym czasem trochę „szuflady”

1 komentarz

    • Małgosia, 8 marca 2018, 22:03

    Odpowiedz

    Cóż, cudne… jak zawsze… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.