W końcu po kilku sesjach będących totalną klapą udało się wrócić z terenu z fajnymi zdjęciami. Bardzo potrzebowałem tej sesji dla podreperowania morale. Niedzielne popołudnie było ostatnim momentem przed nadejściem długotrwałej fali opadów, która obecnie panuje w centralnej części naszego kraju. Rodzinny spacer połączony z fotografowaniem jest zawsze dobrym pomysłem, o ile rodzina toleruje fanaberię biegania z aparatem. Lubię fotografować grzyby, jeśli rosną w większej ilości i to się tym razem udało. Nawet bardzo!

Oto październikowa grzybowa kraina, czyli las wiączyński:

Kącik techniczny

Ta sesja była w całości wykonana obiektywem Sony FE 90mm/2.8 Macro, który doskonale się sprawdza. Co z tego, że autofokus nie jest mistrzem prędkości, skoro grzyby nie uciekają? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *