Niby przyszła wiosna, na dworze robi się coraz cieplej, ale co z tego, skoro nie wolno wyjść z domu za wyjątkiem załatwianiem ważnych spraw życia codziennego. I już nawet w miejsce odosobnienia celem pofotografowania jechać nie można, bo to do czynności niezbędnych nie należy. No i co, że bez tego psychika siada, że z nikim się nie stykasz? Nie wolno i już. Można tylko sięgnąć do archiwów i przypomnieć sobie jak to było kiedyś.

Naturalnym odruchem w tej sytuacji stało się wytypowanie jakiegoś momentu z przeszłości, do którego chciałbym wrócić. I padło jakoś tak naturalnie na okrągłą liczbę 10. Wróciłem do zdjęć sprzed dokładnie 10 lat, czyli z kwietnia 2010 roku. A tak wówczas było na świecie:

Siemienice, rzeka Bzura. Jak widać jeszcze przed wschodem słońca
Kolejny świt spędzony nad Bzurą. Piękny to był czas – pełno wody w dolinie i głosy ptaków.
Dolina Bzury, ale w innym miejscu – w Młogoszynie. Tym razem jest to zachód słońca. Chyba nie dziwicie się dlatego byłem w stanie jeździć tam niemal codziennie?
Znów woda, ale tym razem to rzeka Grabia w okolicy Ldzania. O świcie.
Las w Wiączyniu. Mgiełka, zawilce i pierwsze promienie słońca.
Powrót nad Bzurę. Grzechem by było nie zrobić takiego zdjęcia 🙂
Zdjęcie typu „to se ne wrati”. Widok na miejsce, w którym obecnie przebiega estakada autostrady A1.
Jedno z jeziorek w okolicy Gorenia. Oczywiście moja ulubiona pora dnia – świt.
Zawilec gdzieś spod Płocka.
Miały być kwiatki o świcie, ale chwycił przymrozek. Zamarznięte kropelki okazały się równie ciekawym tematem.
Zawilec z wiączyńskiego lasu.
Kwintesencja wiosny, czyli świeża zieleń zawilcowego listka na tle suchego listowia.
Mchy
Pręcik
Wiosną w Jeziorsku było tyle wody, że zadrzewienia i zakrzaczenia wierzbowe były zalane. Wyglądały jak las namorzynowy na miarę Europy Środkowej.
Łąki nad Jeziorskiem również były pozalewane.

Czy sądzicie, że to normalne, że pamiętam gdzie zrobiłem zdjęcia 10 lat temu? Mam pewne wątpliwości 😉

Czy będą nowe zdjęcia? Wszystko będzie zależało od tego jak rozwinie się sytuacja i czy będzie można pojechać do lasu lub na łąkę. A jeśli nie, to pozostanie dalej wspominać minione lata…

4 Odpowiedzi do “Kwiecień w cieniu COVID-19”

  1. Łezka się kręci, patrząc na Twoje piękne zdjęcia.
    Tak pochodzić po lasach, poszukać tematów, pofotografować, ech…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *