Sny bez koloru

Poprzedni wpis [ Karmnikowa retrospekcja ] był efektem sprawdzania, co w zakresie fotografii robiłem dokładnie 10 lat temu, czyli w 2010 roku. Dziś będzie kontynuacja tego wątku, tyle że zupełnie nieprzyrodnicza.

Czasem zdarza się, że fotografuję jakieś stare kamienice, zaułki, murki czy inne dotknięte zębem czasu wytwory ludzkich rąk. Tak właśnie było i w lutym 2010 roku, kiedy odwiedziłem Lubin, Zamość i Kazimierz n. Wisłą. Mam sentyment do tych zdjęć, szczególnie że były wystawiane w galeriach w Łodzi i Rybniku. Zerknijcie sami na nie i powiedzcie czy nie wywołują w Was uczucia nostalgii?

Na koniec małe wyjaśnienie. Skąd tytuł tego wpisu oraz wystawy zdjęć – „Sny bez koloru”? Fotografie wykonałem między innymi w Lublinie, mieście rodzinnym Marcina Różyckiego – niegdyś dobrze zapowiadającego się poety i barda, nazywanego czasami polskim Tomem Waitsem, mojego rówieśnika zresztą. W jednym z jego utworów pojawia się wymowny fragment „a bez koloru to niewiele do wyboru”. Z kolei na jednym zdjęć pojawia się graficiarski napis „dreams”, czyli sny. I tak wyobraziłem sobie, że „artysta”, który malował ten napis chciał dodać trochę koloru do tej zaniedbanej, otaczającej go rzeczywistości. Dalej poszło jakoś samo.

Marcina od 8 lat nie ma wśród nas. Tworzy swoje ironiczne, czasem przerażające, ale zawsze bardzo trafiające do wyobraźni wiersze i piosenki gdzieś indziej. Poszukajcie „Jaskółeczki” czy „Krasnystawu” na znanym portalu z filmikami. Jeśli lubicie takie klimaty, to możecie się zakochać… choć to chyba nie jest w tej sytuacji najbardziej odpowiednie słowo.

Na koniec mój hołd dla Marcina – jedna z jego kompozycji w moim ujęciu.

„Sukieneczka pozłacana”. Autor: Marcin Różycki. Aranżacja i wykonanie: Michał Ludwiczak

2 komentarze

    • Małgosia, 1 marca 2020, 18:47

    Odpowiedz

    Świat, który został w marzeniach-wspomnieniach… Miło w nim zagościć na przytulną chwilę…
    Byłam tylko raz na koncercie Marcina Różyckiego, nie sposób Go zapomnieć. I nie do wiary, że to już 8 lat…

    1. Odpowiedz

      To prawda… wwiercił się głęboko w nasze głowy. Kto raz go słyszał, ten go nie zapomni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.