Izerska zima 2020

Zima w tym roku jest wyjątkowo łagodna. Można by nawet powiedzieć, że w niektórych regionach naszego kraju nikt jej jeszcze w tym sezonie nie widział. Góry w tym temacie jednak zwykle nie zawodzą i jakąś namiastkę zimy można tu spotkać.

Tradycja zimowych plenerów

Od wielu lat moją tradycją jest wyjazd na zimowy plener górski, gdzie oprócz nadrabiania zaległości towarzyskich oddaję się uwiecznianiu widoków i wszelkich innych aspektów tej najmniej przyjaznej pory roku. W 2020 miałem okazję odkryć nieznany mi do tej pory zakątek Polski – Góry Izerskie. Plener zorganizował Okręg Dolnośląski ZPFP, a bazą naszych wypadów było schronisko pod szczytem Stogu Izerskiego.

Kilka słów o naszej bazie

Niestety o tym obiekcie zbyt wiele dobrego powiedzieć się nie da i jest to opinia w zasadzie chyba wszystkich plenerowiczów. Budynek i wyposażenie schroniska czasy swojej świetności mają dawno za sobą. Pokoje są ciasne, jedyne gniazdko elektryczne znajduje się na korytarzu. Jedzenie tylko na „trójkę”. Największym mankamentem może być jednak to, że na 12 pokoi (mieszczących ponad 50 osób) są dwa prysznice i jedna ubikacja. Umywalki z kolei są TYLKO w pokojach. Mimo wspomnianych niedogodności plener można z pewnością zaliczyć do udanych. Zjechała się zgrana grupa fajnych ludzi z różnych zakątków naszego kraju, z którymi można miło spędzić czas i na fotografii i przy stole. Nie było czasu na nudzenie się.

Mimo, że organizator pleneru – Andrzej (nie Zbyszek 😉 ) – przepraszał, że „nie załatwił” śniegu, to na szczycie było go zupełnie wystarczająco. Być może właśnie dzięki ograniczonej ilości białego puchu drzewa były pięknie oszronione lub wręcz pokryte lodem. Podobnie „przystrojona” była zresztą cała szata roślinna. Wielbiciele makrofotografii mieli pole do popisu.

Krajobrazy z wysokości

Naszym głównym punktem, z którego fotografowaliśmy krajobrazy o wschodzie i zachodzie słońca była wieża widokowa na Smreku (1124 m.n.p.m.), odległa od naszej bazy o godzinę marszu. Już pierwszego dnia okazało się, że to najlepsze miejsce, bo roztacza się z niego widok na wszystkie strony świata i wznosi się ponad warstwę chmur. Inwersja towarzyszyła nam zresztą przez cały plener, co skrzętnie wykorzystywaliśmy.

Pora na zdjęcia

Oto najciekawsze zdjęcia, jakie udało mi się zrobić podczas pleneru:

I to by było na tyle ;-). W drodze do domu zahaczyliśmy o Wodospad Podgórnej i Kaskady Myi, ale to temat na kolejny wpis, który już wkrótce 🙂

1 komentarz

    • Krzysztof Antoniuk, 28 stycznia 2020, 19:04

    Odpowiedz

    Jak zwykle pięknie opisane i uwiecznione na kadrach. Brawo .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.