Powrót białych duchów

To już moja ósma poranna sesja ptasia na Jeziorsku tej jesieni… i być może naprawdę już ostatnia. Przez najbliższy tydzień będę fotografował zgoła co innego, ale póki co niech pozostanie to słodką tajemnicą. A potem na pewno będzie już deszczowo i zimno…no chyba że jednak nie.

Wracając do opisywanej sesji porannej – miejsce akcji było ulokowane na północ od poprzedniego. Wszystko z powodu opadającej wody i tego, że w „starym” miejscu już nie ma czego fotografować. Jak się okazało, przenosiny w nowe miejsce wpłynęły bardzo pozytywnie na moje fotograficzne samopoczucie. Sesję należy zaliczyć zdecydowanie do tych udanych. Jedynymi, acz doskwierającymi, niedogodnościami były niska temperatura oraz silny wiatr. Ten drugi najpierw próbował pokrzyżować mi plany rozłożenia norki-czatowni, a następnie przez kolejne godziny skutecznie obniżał komfort fotografowania. Dzięki kolejnej modyfikacji mojego ukrycia byłem trochę lepiej zabezpieczony przed warunkami atmosferycznymi, a i ptaki czuły się znacznie pewniej. Jeśli chwilami ogniskowa 150mm na czaplę to zbyt dużo, to znaczy, że czatownia jest dobra. O samej dodatkowej modyfikacji napiszę w kolejnym wpisie.

A tym czasem zapraszam do degustacji fotografii 🙂

2 komentarze

    • Boguslaw, 4 października 2018, 21:45

    Odpowiedz

    Jak zwykle – zdjęcia rewelacyjne, uczta dla mnie… Czy tele jest na jakimś mikro statywie czy w ręku, ten Tamron jest chyba jednak dosyć ciężki? Widzę krótkie czasy naświetlania (kropelki wody w powietrzu nie poruszone), więc chyba wysokie ISO? Widzę tu walory matrycy a6500, bo szumy praktycznie niezauważalne (no, może to również efekt postprodukcji?) i niesamowicie ostry obraz, na co wpływa i matryca, i świetny obiektyw. W Jeziorsku jest chyba sporo okoni, bo czaple tylko te ryby miały w dziobach. No to czekamy na następne, pozdrawiam 🙂 .

    1. Odpowiedz

      Dzięki za dobre słowo 🙂 Aparat jest zamontowany na głowicy typu gimbal (ale nie takiej do filmowania, tylko do fotografowania!), a ta z kolei przykręcona to „patelni” (po angielsku groundpod), czyli specjalnego patentu do takiej fotografii.
      Co do ISO, to różnie, ale bywa i 3200… czasami trzeba obraz odszumić, ale i tak przy tej jakości matrycy można spokojnie potem robić dosyć duże wydruki.
      Co do ryb, to na jednym zdjęciu mam też lina 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.