Kilka atrakcji Świętokrzyskiego

Kilka atrakcji Świętokrzyskiego to temat tego, trochę nie pasującego do pozostałych, wpisu. Tak jak niedawno wspominałem, podzielę się z Wami pokrótce wrażeniami z kilku odwiedzonych w trakcie ostatniego urlopu ciekawych miejsc w Województwie Świętokrzyskiem. Myślę, że zobaczenie niektórych było ciekawym doświadczeniem…. a do innych raczej nie warto było jechać 😉 Być może komuś z Was takie informacje się przydadzą. Aha – nie zamierzam opisywać szczegółów, które znajdziecie na stronach informacyjnych tych obiektów. Pokażę zdjęcia i opiszę wrażenia… Zaczynajmy zatem!

Krajno – Park miniatur Sabat Krajno

Jeśli poczytacie o tym miejscu, to dowiecie się, że atrakcji (szczególnie dla dzieciaków) jest sporo – park linowy z kilkoma poziomami, kino 6D, dobrze wyposażony lunapark. Nas jednak przyciągnęło co innego – „Aleja Miniatur”. Jest to zbocze, na którym wzdłuż wijącej się (a jakże) pod górę ścieżki możemy oglądać z bliska najbardziej znane budowle świata w pomniejszonej skali. Większość modeli wykonana została w skali 1:25 i prezentuje się bardzo fajnie. Widać dbałość o szczegóły (choć może nie przesadną), do wielu budynków można podejść i niemal ich dotknąć (oczywiście obowiązuje zakaz dotykania!). Obiektów jest kilkadziesiąt, wiele z nich robi wrażenie. Można tu zobaczyć dwie wieże WTC, katedrę w Kolonii i Notre Dame, Wieżę Eifela, piramidy egipskie, czy też przejść się po Placu Św. Piotra w Watykanie. Wrażenie pozytywne. Powstają tu cały czas nowe budowle – w chwili obecnej tworzona jest m.in. wyspa „palma” z Dubaju.

Ujazd – Zamek Krzyżtopór

To miejsce trzeba zobaczyć. Byłem tu już wcześniej chyba 3 razy i za każdym razem robiło na mnie ogromne wrażenie. Są to ruiny powstałej w 1 połowie XVII wieku rezydencji pałacowej, która do momentu powstania Wersalu była największa w Europie. I to się czuje spacerując każdą z bodaj 5 tras turystycznych po obiekcie. Można przechadzać się podziemiami, na poziomie ziemi, a także po wyższych kondygnacjach. Są to ruiny, ale jakże urokliwe. Zaletą jest rozmiar – obiekt jest tak duży, że z łatwością można złapać kadry bez ludzi.

Kurozwęki – Pałac w Kurozwękach

Po tym miejscu spodziewaliśmy się wiele, bo i wiele atrakcji na terenie obiektu jest przewidzianych. Dzieje samego zamku/pałacu też są ciekawe. Na miejscu niestety już tak różowo nie jest. Przede wszystkim obiekt jest w całości prywatny, więc nastawiony komercyjnie, co niestety nie wychodzi miejscu na dobre. Można zwiedzić sam pałac i jego podziemia – wycieczka długa nie jest, bo i wiele do obejrzenia nie ma. Trochę burzy dobre wrażenie fakt, że w salach pałacowych zorganizowana jest jadalnia dla grup i podczas zwiedzania trzeba nastawiać bacznie uszu, żeby usłyszeć co mówi przewodnik. Z jednej strony zwiedzający, obok krzyczące dzieciaki w grupy szkolnej. Trochę to słabo wychodzi. Oprócz samego zamku/pałacu, atrakcją ma być safari z bizonami. Wygląda to tak, że traktor ciągnie wóz mieszczący kilkanaście osób na ogrodzony teren pastwiska, na którym znajdują się bizony. Nam się nie udało załapać, bo nie było odpowiedniej grupy… Ale bizony oglądaliśmy zza ogrodzenia – też je widać. Ostatnie na naszej liście było mini zoo. Tu w zasadzie wypadałoby spuścić zasłonę milczenia, ale może warto jednak zaznaczyć, że standard tego „mini zoo” sięga głębokiego PRLu. Zagrody z pogiętą siatką, brudno, a żeby tam w ogóle trafić to trzeba poszukać – kierunkowskazów nie widzieliśmy. W restauracji przypałacowej można zjeść i napić się, tyle, że żeby kartę zobaczyć, to trzeba usiąść i poczekać. Dziś to też już trochę nie tak… Podsumowując – nas to miejsce rozczarowało, ale może komuś się spodoba.

Chęciny – Zamek

Kolejny znany zamek i miejsce z pewnością warte zobaczenia, choć można mieć kłopoty z trafieniem na miejsce (mimo, że zamek jest usytuowany na wzgórzu i bardzo dobrze go widać z oddali). Po niedługim podejściu pod górę, na miejscu można zaopatrzyć się w pamiątki różnej maści, zobaczyć prezentację tańców dawnych (dla grup zorganizowanych, ale można się załapać przy okazji) i wejść na jedną z dwóch wież zamkowych – niższą kwadratową i wyższą okrągłą. Schody nie są dla ludzi z lękiem wysokości, ale widoki z góry są wspaniałe. Zwiedzanie całości trwa raczej krótko, ale warto to miejsce odwiedzić choćby dla tych widoków.

Tokarnia – Muzeum Wsi Kieleckiej

Kilka kilometrów na południe od Chęcin znajduje się bardzo ciekawe miejsce, które można w skrócie nazwać ogromnym skansenem. Widziałem już niejedno podobne miejsce, ale to jest ogromne – na terenie bodaj 70 ha rozlokowane są domostwa, zagrody, młyny, wiatraki z różnych części Województwa Świętokrzyskiego (skansen jest podzielony na sektory). Można tu spędzić spokojnie kilka godzin obchodząc cały teren i zaglądając do pięknie urządzonych chat i budynków gospodarczych. Są tu zarówno domy prostych chłopów, jak i dom lekarza, apteka czy wytwórnia wód gazowych. Znajdziemy także kościół i dwór. W tym ostatnim można się poczuć jak za dawnych lat, bo zwiedzamy go w muzealnych „ciapciach”, czyli filcowych nakładkach na obuwie. Warto zobaczyć! Obok skansenu funkcjonuje sporych rozmiarów karczma, gdzie można się posilić.

Chałupki – Ośrodek Tradycji Garncarstwa

To jedyne miejsce, z którego nie mam żadnych zdjęć. Budynek Ośrodka jest niepozorny, stoi w środku wsi obok niewielkiego parkingu. Ale nie sam budynek i nawet nie eksponaty, których jest całkiem sporo, czynią to miejsce wyjątkowym. Warto odwiedzić Chałupki, żeby spotkać się i wysłuchać opowieści przewodnika po Ośrodku Tradycji Garncarstwa – 75-letniego garncarza, syna jednego z najwybitniejszych artystów tej sztuki w naszym kraju. Mimo, że była nas tylko trójka, to przewodnik z wielkim zaangażowaniem i swadą opowiadał o dziejach swojej rodziny, technikach garncarskich i znajdujących się w muzeum eksponatach. Opowieść w wielu momentach była wzruszająca. Chyba nigdy dotąd nie spotkałem przewodnika, który byłby tak bardzo zaangażowany w swoją opowieść. To miejsce jest unikatem na skalę Polski, dlatego gorąco polecam wszystkim jego odwiedzenie, a możliwość spotkania człowieka z prawdziwą pasją, to coś czego nie można przecenić.

 

Młodzawy – Ogród na Rozstajach

Jak sami właściciele piszą o tym miejscu – Ogród na Rozstajach to jedyny w województwie Świętokrzyskim prywatny ogród botaniczno – ornitologiczny udostępniony dla zwiedzających. Można go odwiedzać jedynie w weekendy i warto o tym pamiętać planując wizytę w tym miejscu. Teren jest niewielki, bo ma około 1ha, ale jest bardzo ładnie zagospodarowany. Przechadzając się trawiastymi ścieżkami wijącymi się pomiędzy rabatami możemy podziwiać rośliny głównie krajowe, ale nie tylko. Obok części florystycznej znajduje się ptaszarnia, gdzie w klatkach i na wybiegu zobaczymy m.in. czarnego bociana, czarne łabędzie, pawie i kilkadziesiąt innych ptaków. Czy warto tam pojechać? Jeśli jesteś wielbicielem ogrodów to z pewnością.

Wełecz – sosna na szczudłach

Na koniec zostawiłem atrakcję typowo przyrodniczą. Jadąc na południowy zachód od Buska-Zdroju, na wysokości wsi Wełecz trzeba skręcić w prawo,gdzie po kilkuset metrach droga się kończy. Parkingu nie ma, ale można zostawić auto. Dosłownie kilkadziesiąt metrów dalej w lesie stoi ciekawostka przyrodnicza – tzw. sosna na szczudłach. Jej historia jest prosta – kiedyś rosła na piaskowej górce, z której lokalna ludność brała piasek. Z czasem ilość piasku pod systemem korzeniowym drzewa malała. Jak wiadomo sosna to bardzo wytrzymały gatunek i dlatego dostosowała się do nowych warunków, a dziś wygląda tak jak na zdjęciach. Warto to zobaczyć na własne oczy. Dziś można jeszcze podejść pod samo drzewo, ale wkrótce teren ma być ogrodzony.

Podsumowując

Przydałoby się kilka słów tytułem podsumowania. Województwo Świętokrzyskie to dobry region na udany wypoczynek dla tych, którzy chcą także coś ciekawego zobaczyć. Miejsc jest wiele oprócz tych, które udało mi się powyżej opisać. W Świętokrzyskie warto pojechać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.