Niby wszystko proste, kadr jakich wiele. Ot kolejne zdjęcie przylaszczek. Ale tym razem wykorzystałem znany i często przeze mnie wykorzystywany trik, żeby to zdjęcie wyglądało lepiej. Oczywiście nie ma tu żadnej ingerencji Photoshopa ani innych magicznych narzędzi. Czysta natura.

Skąd ten zafarb?

Czemu zatem ta fotografia zawdzięcza ten ogólny fioletowy zafarb, widoczny szczególnie w górnej części kadru? Nietrudno się pewnie domyślić – innym przylaszczkom. Często wykorzystuję elementy znalezione w terenie do nieznacznej modyfikacji zdjęcia. Tym elementem była tu inna kępka kwiatów, która znalazła się na drodze pomiędzy aparatem a tą fotografowaną. Ta naturalna kurtyna była na tyle blisko, że zostawiła jedynie kolor, ale jest czytelna w żaden inny sposób.

Polecam umiejscawianie różnych elementów na pierwszym planie bardzo blisko aparatu po to, żeby uzyskać ciekawe efekty. Można w ten sposób ukryć coś, co jest dalej, ale nie wygląda najlepiej. A poza tym to, czego nauczyła mnie między innymi fotografia-przyrodnicza.art.pl to to, że im mniej ostrych elementów styka się z krawędzią kadru tym lepiej (np. łodyżka kwiatu). Warto o tym pamiętać i próbować samemu takich trików.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.