Pokazy multimedialne – małe i większe grzeszki

O tym, że prezentowanie zdjęć w formie pokazów multimedialnych czy diaporam otwiera całkiem nowe możliwości, pisałem już wcześniej we wpisie [Diaporama – od pojedynczego zdjęcia do multimedialnego dzieła]. Ważne jest jednak, żeby pamiętać o tym, że dobry i ciekawy pokaz to nie tylko dobre zdjęcia i fajna muzyczka w tle.

Nie tak dawno miałem, jako juror, okazję oglądać pokazy nadesłane na konkurs „Wizje Natury”. Nie uważam się za jakiegoś wybitnego eksperta w tym temacie, ale pokazy robię od około 10 lat i tyleż samo oglądam i analizuję diaporamy koleżanek i kolegów. Zawsze staram się zrozumieć, co sprawia, że dany pokaz mi się podoba lub nie. Przez ten czas zgromadziłem szereg spostrzeżeń. Spróbuję opisać na co warto zwrócić uwagę tworząc multimedialne dzieło.

Po pierwsze pomysł

To oczywista oczywistość, ale paradoksalnie często traktowana dosyć lekko. Zbyt lekko. O ile robimy pokaz dla siebie, czy do pokazania znajomym, to świeżość pomysłu nie ma dużego znaczenia. Po prostu robimy co lubimy. Jeśli jednak zamierzamy z naszym pokazem wystartować w konkursie, to kwestia pomysłu jest kluczowa i pierwszoplanowa. To pierwszy i jeden z najistotniejszych elementów, na który zwracają uwagę oceniający. Nawet najlepiej zrealizowanego pokazu na oklepany temat widz nie zapamięta. Z kolei świeży pomysł z pewnością zostanie w pamięci długo i ma szansę zaistnieć nawet wtedy, kiedy w pozostałych aspektach ma niedociągnięcia. Jest kilka takich pokazów, które widziałem dawno temu, a nadal są w mojej głowie. Rozmawiające dęby, najazd marsjańskich ślimaków, brrrrrrrr… czy sztormowe wybrzeże Bałtyku. Było kilka takich pokazów, które do dziś dobrze pamiętam… To moim zdaniem najważniejsza miara jakości diaporamy.

Scenariusz rodem z filmu

Diaporama to coś na kształt filmu, tyle że zbudowanego w oparciu o statyczne obrazy. Dlatego scenariusz to kolejny szalenie istotny element. Zdjęcia układamy w określonej kolejności po to, żeby stanowiły jakiś konkretny przekaz, opowiadamy historię. A historia musi mieć swój początek, środek i koniec. Dobrze jak ma także punkt kulminacyjny lub moment zwrotu akcji. Widz powinien mieć też w miarę jednoznaczną świadomość tego co autor chciał powiedzieć. Przedstawiona historia nie powinna być zatem zbyt zawoalowana.

Monotonia zabija

Wiele pokazów, pomimo określonego scenariusza, jest monotonnych i po prostu nudnych. Widz zadaje sobie pytanie „kiedy to się skończy?”. Nawet najlepszy pokaz można „zabić” brakiem akcji i powtarzalnością kadrów. Warto zadbać o zmiany tempa zarówno w muzyce jak i wyświetlaniu zdjęć. Czas trwania przejść pomiędzy poszczególnymi slajdami musi mieć odzwierciedlenie w dynamice muzyki, a i to co jest na zdjęciach powinno pasować.

Byle nie za długo

Pokazy konkursowe mają limit 4 minut. To dużo. Moim zdaniem dobry pokaz nie powinien trwać dłużej niż 2 – 2 i pół minuty. Lepiej pozostawić widza z niedosytem niż miałby z utęsknieniem czekać na końcową planszę. Autorzy diaporam mają często pokusę pokazania jak największej liczby zdjęć, co kończy się za długim pokazem. To trudne, ale trzeba się ograniczyć, ale może to wyjść pokazowi tylko na dobre.

Przejścia

Wspomniałem o tym co prawda wyżej, ale pozwolę sobie powtórzyć – czas trwania przejść pomiędzy zdjęciami powinien być odzwierciedlony w muzyce. Dynamiczna muzyka z licznymi akcentami nie będzie raczej dobrze pasować do przejść trwających po kilka sekund. Szybka muzyka to szybkie i krótkie zmiany zdjęć, a muzyka delikatna i liryczna to przejścia dłuższe.

Trzecie obrazy

Skoro pojawił się temat przejść, to jest to odpowiedni moment, żeby zwrócić uwagę na to, co widzimy zanim zniknie zdjęcie poprzednie a pojawi się kolejne. To właśnie słynne z diaporam trzecie obrazy. Żeby wyglądały dobrze, trzeba w odpowiedni sposób dobrać następujące po sobie zdjęcia. Najprościej jest, gdy stosujemy zdjęcia z dużą powierzchnią nieostrości, a ostre elementy z kolejnego zdjęcia pojawiają się tam, gdzie w poprzedniej fotografii była rozmyta przestrzeń. Tu nie można nie zauważyć, że zdjęcia tego typu nie koniecznie są takimi, jakie robimy w terenie. Jeśli myślimy o diaporamie, to trzeba także robiąc zdjęcia, myśleć o odpowiednim kadrowaniu i płaszczyznach nieostrości czy plamach światła i cienia. Trzecie obrazy sprawiają, że pokaz po prostu „płynie”.

Sekwencje filmowe

Dziś większość aparatów daje nam możliwość rejestrowania sekwencji filmowych w bardzo dobrej jakości. To fajne uzupełnienie dla fotografii, bo można zachować dokładny przebieg zdarzeń wraz z dźwiękiem. Coraz częściej także krótkie klipy filmowe stają się częścią pokazów. Trzeba pamiętać jednak, że bazą diaporamy czy pokazu multimedialnego są statyczne fotografie, a film powinien być raczej uzupełnieniem, urozmaiceniem. Na pewno nie może dominować, a takie prezentacje się zdarzają.

Ścieżka dźwiękowa

To, że ścieżka dźwiękowa musi pasować do historii, scenariusza, nastroju i zdjęć to oczywiste. Tak samo jak w filmie to muzyka i efekty dźwiękowe budują klimat wraz z obrazem. Muzyka w formie piosenek i utworów instrumentalnych stanowi podkład w przeważającej części pokazów. Zdarza się, że autor wplata dźwięki natury, co zdecydowanie czyni ścieżkę ciekawszą. Bardzo rzadko można także spotkać diaporamy z mówionym podkładem. Wszystko zależy od ogólnego pomysłu i rodzaju przekazu, jednak z pewnością dźwięk nie może dominować pokazu. To obraz powinien grać pierwsze skrzypce.

Jakość zdjęć

O zdjęciach wspomniałem przy okazji trzecich obrazów. Tu jednak chcę poruszyć temat samej jakości technicznej zdjęć. Ta nie jest jakoś szczególnie istotna, ale jeśli jest bardzo słaba, to pokaz nie będzie udany. Jedynie bardzo trudny fotograficznie temat może sprawić, że pokaz ze słabymi technicznie zdjęciami się obroni. Jakiego rodzaju błędy mogą razić? Dla mnie osobiście jest to ostrość nie tam gdzie być powinna oraz zbyt duże, nieuzasadnione ziarno. Choć, jak zwykle, wszystko jest względne i zależy od konkretnego pokazu jako całości.

Czarno-biało i w kolorze

99% pokazów przyrodniczych jest robionych w kolorze. Zdarzają się także prezentacje czarno-białe. Trzeba pamiętać, że zdjęcia pozbawione koloru działają innymi aspektami niż barwne i ten artystyczny zabieg musi być uzasadniony. Fotografia ma oddziaływać na odbiorcę, czy to na wystawie czy w pokazie multimedialnym. Niektóre zdjęcia w czarno-bieli po prostu tracą, a temat przestaje być czytelny. Jedne tematy zostają bardziej podkreślone, inne giną, dlatego trzeba bardzo uważać.

Taki sam format przez cały czas

To tak oczywiste, że w pierwszej chwili o tym zapomniałem napisać. Na szczęście od czego ma się kolegów (dzięki Radek!). Zachowanie dokładnie takiego samego rozmiaru i proporcji zdjęć w ramach jednego pokazu znacznie poprawia jego odbiór. Najgorszym co możemy zrobić, to na przemian pokazywać zdjęcia w poziomie i w pionie. Wtedy cały pokaz pływa i bardzo trudno się go ogląda. Jest to na tyle uciążliwe, że takie pokazy są zwykle odrzucane już na etapie preselekcji. Oczywiście są sytuacje, kiedy możemy bawić się proporcjami fotografii wewnątrz pokazu (pamiętam taki pokaz sprzed wielu, wielu lat, który zdobył główną nagrodę w Izabelinie), ale musi być to w pełni przemyślane i uzasadnione. Nie może to być efektem braku odpowiednich zdjęć do formatu pokazu.

Wszystko zależy…

No właśnie. Wszystko co wyżej opisałem to moje spostrzeżenia dotyczące najczęściej popełnianych błędów przez autorów pokazów i diaporam. Ale fotografia jako taka, a podobnie i jej rozwinięcie jakim jest pokaz multimedialny, to mniejsze lub większe dzieła sztuki i przykładanie do nich pewnych ustalonych z góry szablonów jest po prostu niewłaściwe i często się nie sprawdza. Dlatego to co wyżej opisałem to raczej zbiór spostrzeżeń i wytycznych, które można łamać – pod warunkiem wszak, że owo łamanie będzie w pełni świadome i uzasadnione.

1 komentarz

    • gochabe, 4 grudnia 2017, 00:17

    Odpowiedz

    Przydatne uwagi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.